 |
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
|
|
TASDJ*PL- HODOWLA KOTÓW RASOWYCH.
W hodowli koty rasowe Brytyjskie albo Brytyjczyki, kocięta
Szkockie i rasowe koty Sfinks lub Sphynx.
Kocięta, koty rasowe, reproduktory danych ras.
W serwisie który nazwaliśmy KOTY RASOWE - RASOWE KOTY -
znajdziecie bieżące informacje ze świata kociego i
Stowarzyszenia Koty Rasowe , Forum KOTY.PL - na którym
można wymieniać się doświadczeniami i uzyskać niezbędne
porady , KOCIAKI DLA CIEBIE to mioty kocie na sprzedaż
z naszej hodowli , OGŁOSZENIA HODOWLANE -to darmowe
ogłoszenia zwierzęta, koty, psy ,w zakładce RASY KOTÓW-
znajduje się encyklopedia kotów, RANKING STRON o tematyce zwierzęcej KATLOG STRON który zajmuje się promocją stron w internecie,mamy relacje z wystaw ,galerie zdjęć kocich i inne ciekawostki.Staramy się cały czas coś zmieniać dokładać aby Oglądający nie znudzili się portalem TASDJ*PL
Ostatnie tematy na naszym forum dyskusyjnym:
|
KOCIE wiadomości:(publikujemy wszystko co nadeślecie z kociego świata )
|
|
Premier Tusk uratował chorego kota
|
Jak ustalił serwis internetowy tvp.info, znany dotąd z zamiłowania do psów Donald Tusk kazał odłowić i wyleczyć wałęsającego się po Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kota, a organizacji, która mu w tym pomogła, przyznał w nagrodę dotację.
Dzikiego i wyraźnie chorego kota w Kancelarii Premiera znaleźli współpracownicy Donalda Tuska. Kot został odwieziony do siedziby Straży dla Zwierząt, gdzie przez dwa tygodnie poddawano zwierzaka leczeniu
- informuje serwis tvp.info.
Przy okazji pobytu na terenie KPRM funkcjonariusze Straży dla Zwierząt poprosili Kancelarię Premiera o wsparcie finansowe ich organizacji.
– Na początku czerwca otrzymaliśmy pismo, w którym poinformowano nas, że premier Tusk zdecydował się wesprzeć naszą działalność – mówi Zbigniew Gruda, rzecznik Straży Dla Zwierząt. I zapewnia, że dzięki pieniądzom udało się już kupić nowe kontenery do przewozu zwierząt.
onet.pl
|
|
2008-08-05 12:22:25
|
|
|
Areszt domowy dla gdańskich psów i kotów
|
Pierwszego podejrzanego nietoperza znaleziono przed niespełna dwoma tygodniami w Rumi Janowie. Nietoperz dogorywał na oczach wezwanych przez mieszkańców strażników miejskich. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci zwierzęcia była wścieklizna.
Następnego dnia od świtu Straż Miejska rozpoczęła sprawdzanie, czy wszystkie zwierzęta domowe w okolicy były szczepione przeciw wściekliźnie. Dziesięć dni później alarm ogłoszono w Gdańsku
- kolejny martwy mietoperz sprawił, że na ulicach miasta pojawiły się plakaty ostrzegające przed wścieklizną. Dzielnica Suchanino, okolice ul. Powstańców Warszawskich, Pohulanka, Armii Krajowej, Łostowickiej i Nowolipie zostały uznane za zagrożone.
- Od czterech lat wścieklizna w naszym województwie występuje praktycznie tylko wśród nietoperzy
- wyjaśnia Piotr Niemczuk, inspektor ds. zwalczania chorób zakaźnych zwierząt w Wojewódzkim Inspektoracie Weterynarii w Gdańsku. - Dzięki temu, że dwa razy w roku zrzucana jest nad lasami szczepionka dla lisów, udało się wyeliminować chorobę w tym środowisku. Z podaniem szczepionki nietoperzom jest, niestety, problem.
Weterynarze ostrzegają, by nie dotykać leżących na ziemi "gacków"
- to może być niebezpieczne dla zdrowia i życia. O każdym takim nietoperzu należy zawiadomić najbliższą lecznicę weterynaryjną. Piotr Niemczuk tłumaczy, że najbardziej ryzykują właściciele kotów, których instytnkt łowczy może przynieść poważne zagrożenie.
Wieść o wściekliźnie poważnie przestraszyła osoby, kóre zostały w ostatnim czasie pogryzione przez zwierzęta.
- Pogryzień jest naprawdę sporo - mówią lekarze. - Być może jest to skutek ostatnich upałów. Zwierzęta mogą być po prostu podenerwowane wyższą temperaturą. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż na Wybrzeżu wypoczywa wielu turystów. Przyjechali nad morze z psami, nie zawsze ich pilnują.
Jeśli nie ma pewności, że zwierzę, które pogryzło człowieka, było szczepione, lekarze kierują pacjentów do Pomorskiego Centrum Gruźlicy i Chorób Zakaźnych w Gdańsku.
- Takie są przepisy - mówi dr Andrzej Jagodziński, z-ca wojewódzkiego inspektora sanitarnego.
- Lekarz pierwszego kontaktu po przemyciu i opatrzeniu rany wysyła pacjenta do jedynego szpitala zakaźnego na Pomorzu, gdzie po przeprowadzeniu wywiadu podejmuje się decyzję o ewentualnym szczepieniu. Jeśli to jest możliwe, zwierzę poddawane jest równocześnie obserwacji.
Tymczasem na Suchaninie, gdzie znaleziono martwego nietoperza, w piątek wisiało niewiele informacyjnych plakatów. Efekt - nie wszyscy mieszkańcy słyszeli o wściekliźnie. Niektóre matki ostrzegły dzieci przed dotykaniem nieznanych zwierząt, inne wręcz ba bagatelizowały ryzyko. Podobnie reagowali właściciele czworonogów.
- A skąd się tu wziął nietoperz? - dziwiła się pani Małgorzata Sikorska. Swojego pupila wyprowadza na smyczy w okolicach ulicy Otwartej. - Szczepimy psa co roku, więc nic mu chyba nie grozi.
Spotkaliśmy także osoby, które nie zamierzały przestrzegać przepisów.
- Kaganiec? Dla trzyletniego psa? - pytał z uśmiechem Andrzej Jackowski, spoglądając w stronę malutkiego pieska.
Z kolei Michał Kobiel wiedział o zagrożeniu. Swojego czworonoga zaopatrzył w smycz i kaganiec.
- Zawsze go tak wyprowadzam, pies jest szczepiony i bezpieczny - powiedział..
Wirus śmierci
Wściekliznę - zawsze prowadzącą do śmierci chorobę zwierzęcą
- najczęściej roznoszą nietoperze, lisy, psy i koty. Nie chorują ptaki, ryby i gady. Przyczyną wścieklizny jest wirus, znajdujący się w ślinie chorego zwierzęcia. Wirus ten wędruje przez tkankę mięśniową do mózgu lub rdzenia kręgowego. Po miesiącu, dwóch pojawiają się objawy
- złe samopoczucie, brak apetytu, niepokój, gorączka. Wtedy jest już za późno na ratunek. Później dochodzą biegunka lub zaparcie, wzrasta niepokój, pojawia się ślinotok, dochodzą agresja, konwulsje i paraliż. Chory umiera wskutek uduszenia.Do dziśnie jest znany lek przeciw wściekliźnie, jedynym ratunkiem jest wcześniejsze szczepienie.
TVN24 - jaś/el
|
|
2008-08-02 17:07:51
|
|
|
Bardzo gruba kotka
|
W Ameryce wszystko jest większe, nawet koty. 20 kilogramów - tyle waży kotka znaleziona w New Jersey.
Do pobicia rekordu świata w kategorii "najcięższy kot" brakuje jej niecałego kilograma. Puszysta zguba, której gabarytów mógłby pozazdrościć niejeden pies czeka w schronisku na swoich właścicieli.
Jeżeli się nie zgłoszą, zostanie oddana do adopcji. Na razie pracownicy schroniska nadali "maleństwu" nowe bardzo wdzięczne imię "Księżniczka Klocek".
TVN24 - jaś/el
|
|
2008-08-01 07:39:31
|
|
|
Zakaz handlu psami i kotami w ramach dbania o moralność
|
W stolicy Arabii Saudyjskiej Rijadzie wprowadzono zakaz handlowania psami i kotami. Decyzja wynika z dbałości o... morale mieszkańców - poinformował dziennik "Arab News".
Zakazem, który od 2006 roku obowiązuje już w Mekce, objęto również wyprowadzanie czworonogów na spacer w miejscach publicznych.
Wydał go książę Sattam, gubernator Rijadu, na prośbę Komisji Promowania Cnoty i Zapobiegania Występkowi, powołując się przy tym na opinię prawną wybitnych teologów. Oburzali się oni, że zwłaszcza młodzi mężczyźni wykorzystują takie spacery do nawiązywania kontaktów z obcymi kobietami.
Kontakty między mężczyzną a kobietą, którzy nie są małżeństwem ani nie są spokrewnieni, są w Arabii Saudyjskiej niedozwolone. Obowiązuje tu szczególnie surowa odmiana szariatu, czyli prawa islamskiego.
Głównym powodem zgorszenia duchownych stało się zachowanie młodych, którzy naśladują wzorce z Zachodu i przychodzą ze zwierzętami uważanymi za nieczyste w miejsca publiczne, strasząc rodziny z dziećmi.
Zakaz spotkał się jednak z krytyką.
Gazeta "Arab News" opisała go jako "czystą donkiszoterię", powątpiewając w jego skuteczność. Zacytowała też niejakiego Laitha, 25-letniego właściciela czworonoga: "Nic się nie zmieniło. Wszystkie sklepy zoologiczne działają bez zmian. To po prostu kolejny zakaz z rodzaju tych, które się wydaje, ale których się nie przestrzega".
Wiadomości Onet
|
|
2008-08-01 06:48:48
|
|
|
11-latek pogryzł pit bulla
|
11-letni Brazylijczyk, zaatakowany przez 6-letniego pit bulla o imieniu Titan, chwycił go za kark i zacisnął na nim swe szczęki. Odgłosy walki usłyszeli robotnicy budowlani, którzy rozdzielili walczące strony.
Twierdzą oni, iż chłopiec być może uratował swoje życie, gryząc niebezpieczne zwierzę, które rzuciło się na niego.
Niestety, kark psa okazał się wyjątkowo twardy i w wyniku walki chłopiec stracił ząb. Jednak najistotniejszy w całej sprawie jest fakt, iż pies należał do rodziny chłopca.
W Brazylii pit bull to jedna z najbardziej popularnych ras. Jest używana m.in. do pilnowania domostw w szczególnie niebezpiecznych dzielnicach, jakich w tym kraju bez wątpienia nie brakuje.
Właściciele zwierzęcia,
z którym bój stoczył chłopiec, twierdzą, iż zwierzę jak dotąd było spokojne i przyjaźnie nastawione do ludzi
Novosti
|
|
2008-07-26 08:06:08
|
|
|
Panu urlop, a psu śmierć
|
Dolnoślązacy chcą usypiać zdrowe zwierzęta. Wolą zabić kota czy psa niż płacić za opiekę nad nim.
W lecie mieszkańcy większych miast częściej niż zwykle dzwonią do gabinetów weterynaryjnych. Nie po to, by wyleczyć swojego psa czy kota. Dyskretnie sondują, czy uda im się zwierzę. Dlatego lekarz musi być czujny. Dzwoniący chce wyjechać na wakacje, więc szuka osoby, która przeprowadzi eutanazję zwierzęcia.
- Odbieram takie "sondujące" telefony - opowiada Michał Molenda, wrocławski lekarz weterynarii. - Zdenerwowana pani opowiada, że dziecko ma alergię na kota. Pyta, co można zrobić. Ale kiedy zaczynam odpowiadać, odkłada słuchawkę. Pewnie się orientuje, że nie usypiam zdrowych zwierząt bez powodu.
Michał Molenda po trzasku widełek orientuje się, w czym rzecz. Rzadko ktoś przyznaje, że po prostu jedzie na urlop i nie ma co zrobić z kotem.
Ale wielu właścicieli zwierzaków chce je uśpić również dlatego, że wybierają się do pracy za granicę. Oszczędzają na kupnie paszportu dla zwierzaka albo nie zdążyli z załatwieniem wszystkich formalności związanych z jego wywozem.
W największej wałbrzyskiej lecznicy weterynaryjnej przy ul. Wysockiego, wizyty osób, które chcą uśpić zwierzę bez powodu, to całoroczny problem.
- Wiele osób wyjeżdżających do pracy w Anglii chce się ich w ten sposób pozbyć - mówi weterynarz Jolanta Ciświcka.
- Takich zwierząt nie usypiamy. Jeśli pies czy kot nie był wcześniej leczony, nie ma mowy, żebyśmy go uśmiercili - zapewnia.
Ale zdarza się, że ludzie mówią wprost, o co im chodzi.
- Przyprowadzają do lecznicy psy albo koty i mówią: "Proszę go uśpić, bo wyjeżdżam" - opowiada Danuta Pawłowska, lekarz weterynarii z Legnicy.
- I nawet nie chcą słuchać, kiedy odmawiam. Mówią: jak go pani nie uśpi, to i tak go wyrzucimy z samochodu.
Gazeta Wrocławska
|
|
2008-07-25 07:34:38
|
|
|
Koci dekalog
|
Collet pisał, że obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy. Zanim kupisz lub przygarniesz Kota, zapoznaj się z tym, na co musisz być przygotowany.
1. Żyjąc pod jednym dachem z kotem, oboje myślicie, że w hierarchii domowej jesteście na pierwszym miejscu. Niestety, w tym wypadku, w świecie iluzji żyjesz tylko ty.
2. Kot cię potrzebuje tak samo jak król potrzebuje służby. Jesteś mu potrzebny aby dawać mu jeść, pić, zabawiać go i głaskać, kiedy on ma na to ochotę.
3. Kot słyszy cię zawsze. Jednak między słyszeć a słuchać istnieje przepaść, którą musisz w końcu zrozumieć. Nie wołaj kota. Jak coś chcesz – sam przyjdź.
4. Kot ma prawo do pieszczot i nie możesz go zmuszać do nich, jednak masz obowiązek głaskać go, jeśli zaaprobuje twój pomysł mruczeniem. Więcej o mruczeniu czytaj niżej.
5. Mruczenie, to twoje wynagrodzenie za trud włożony w sprawienie kotu przyjemności. Potraktuj to jak wynagrodzenie i zbieraj punkty na awans. Może kiedyś podskoczysz w kociej hierarchii przed jedną z gorszych zabawek.
6. Nie możesz zabronić drapać kotu swojego mieszkania, lecz możesz zachęcić go do użycia drapaka. Stan twojego domu będzie proporcjonalny do trudu, jaki włożysz w zapewnienie kotu ciekawszych miejsc do drapania niż twój dom..
7. Nie możesz narzekać na to, że kot atakuje cię znienacka. Gdyby atakował cię z uprzedzeniem, twoje życie było by zbyt przewidywalne i pozbawione spontanicznych reakcji.
8. Jakakolwiek próba tresury kota zawsze spotka się z jego aprobatą, dlatego warto próbować to robić. Najlepiej tresuj go i wychowuj gdy głęboko śpi, żebyś nie przeszkadzał mu swoimi fanaberiami, gdy będzie zajęty wykonywaniem innych czynności.
9. Jeśli Kot przynosi ci do domu zabite owady, upolowaną mysz lub zdechłego ptaka – pochwal Kota i uszanuj dar, ponieważ w tej sposób Kot uratował Ci życie przed niebezpiecznym intruzem. Kot zdaje sobie sprawę z funkcji obronnych jakie pełni głowa rodziny, dlatego ciesz się, że Kot stale chroni terytorium, które jest Ci dane z nim dzielić.
10. Jeśli będziesz mieć wrażenie, że twój Kot cię pokochał – doceń i pielęgnuj to uczucie, pamiętając, że kilka tysięcy lat temu Koty czczono jako bogów – a one nigdy o tym nie zapomniały.
Wiadomości24 - Anna Łuniewska
|
|
2008-07-21 08:47:59
|
|
|
Odkryto myszy, które mogą zabić i zjeść kota
|
Na brytyjskiej wyspie na Atlantyku odkryto ogromne, mięsożerne myszy. Ich liczbę szacuje się na około 100 tys. osobników - podaje "The Daily Telegraph".
Myszy na wyspie Gough są nawet trzy razy większe od zwykłej myszy domowej. Naukowcy twierdzą, że zjadają one nie tylko owady i nasiona, ale także ogromne ilości młodych ptaków - wliczając w to małe albatrosy.
Ptaki na tej małej wyspie przyzwyczaiły się do braku drapieżników. Teraz więc - kiedy żarłoczne myszy zalały wysepkę - padają ich ofiarami. Małe zwierzęta atakują najczęściej wieczorami - podaje "The Daily Telegraph".
Naukowcy przypuszczają, że na te zamorskie tereny myszy dostały się wraz z żeglarzami. Same albatrosy mogą ważyć nawet 10 kilogramów, a myszy jedynie 35 gramów - jednak horda myszy potrafi zabić i zjeść ptaka. - To tak jakby kot atakował hipopotama - mówi doktor Geoff Hilton. Gryzonie mogłyby nawet zasadzić się na kota.
Organizacja Birdlife alarmuje z kolei: myszy mogą wytępić cała populację niektórych gatunków zamieszkujących wyspę. Zaczęto już zrzucać truciznę, która ma zmniejszyć liczbę gryzoni - podaje "The Daily Telegraph".
Wiadomości Onet
|
|
2008-07-17 07:40:58
|
|
|
Kocie sprawy - lipiec sierpień
|
„Kocie Sprawy” – Nr 69 lipiec/sierpień 2008
Spis treści:
Listy
Kot w Internecie
Kto przygarnie
Zielonooka burmilla
Mafijne koty z Sycylii
Kot, który miał przyjaciół w San Diego
Koty po przejściach, kobiety z przyszłością
Duch gór - Kot kustosza
Lato,lato zostań dłużej
Imiona kota
MŁODE KOTY
Wspólna podróż
Buszujący w kwiatach
Zdrowa woda
Kocialandia
Kot-nielot
Cztery żywioły
Exlibrisy Jerzego Napieracza
Koty Freddiego
Łukasz Orbitowski specjalnie dla Kocich Spraw
Koci zen - felieton z kotem
Z Życia kotów redakcyjnych
KOCIE SPRAWY
|
|
2008-07-01 14:05:20
|
|
|
Strzelał nie tylko do karmiącej kotki?
|
Czy jednego z mieszkańców bloku przy ulicy Łochowskiego tak irytowało mruczenie kotki, że postanowił uciszyć ją strzałem z wiatrówki?
- Strzał padł z okien bloku naprzeciwko kiosku RUCHU. Dziewczynka z sąsiedniej klatki opiekowała się karmiącą kotką i jej małymi. Wieczorem wyszła nakarmić kocią rodzinę. W pewnym momencie spostrzegła, że jej kotek zaczął silnie krwawić. Matka licznej gromady kociąt została śmiertelnie raniona w szyję. Strzał musiał paść z broni pneumatycznej, bo nikt z sąsiadów nic nie słyszał. Przerażona dziewczynka pobiegła do domu i zawiadomiła o tym fakcie ojca. Ten natychmiast wezwał policję. Podejrzewamy o to nieodpowiedzialne zachowanie jednego z lokatorów mieszkającego w naszym bloku. Ten starszy pan już wcześniej popadał w konflikty z sąsiadami. Jednemu z nich wygrażał, że jak nie uciszy swojego psa, to mu odstrzeli głowę, a potem zabije zwierzę. Sąsiad powiadomił o tym groźbach policję. Odtąd ja również obawiam się o swojego czworonoga. Mieszkam w tym domu ponad 20 lat, podobnie jak sąsiad. Jest to mieszkający samotnie mężczyzna. Czasami zachowuje się bardzo dziwnie. Wszyscy się go obawiamy - mówi zdenerwowana lokatorka, Elżbieta Sułkowska z klatki.
- Ten pan, według nas, już wcześniej musiał strzelać z wiatrówki w kierunku pobliskiego placu zabaw. Bawiące się tam dzieci skarżyły się, że ktoś przebił ich piłkę. W jej środku znalazły śrut. To zresztą niejedyny wypadek. W pobliżu naszego bloku często można natrafić na zastrzelone gołębie i inne ptaki. Aż strach, że kiedyś ten snajper może trafić człowieka - mówi kolejna lokatorka bloku przy ulicy Łochowskiego, Halina Kurowska.
- Po pół godzinie na miejscu zdarzenia pojawił się patrol policji i straży miejskiej. Policjanci udali się pod wskazany przez mieszkańców adres. Podobno nie znalezionego u podejrzanego lokatora żadnej broni. Ale, moim zdaniem, miał dość czasu, aby ją ukryć. Tym bardziej, że wychodził w tym czasie z domu.Kota zabrała straż miejska. Małe kocięta udało się odszukać dopiero rano, schowane pod kioskiem - mówi Przemysław, lokator z sąsiedniej klatki. Z lokatorem nie udało nam się skontaktować.
- W niedzielę policjanci z bydgoskiego Fordonu zostali powiadomieni o znalezieniu martwego kota. Świadkowie wskazali mieszkanie, z którego mógł paść strzał. Jednak przeszukanie nie dało odpowiedzi na pytanie, co mogło spowodować śmierć zwierzęcia. Nie znaleźliśmy wiatrówki. Być może, odpowiedź przyniesie sekcja zwłok kota - mówi podinsp. Mariusz Magdziarz z Sekcji Dochodzeniowo-Śledczej Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.
Policja nie znalazła także potwierdzenia doniesień o wcześniejszym strzelaniu z wiatrówki do dziecięcej piłki. Radzi jednak zachować ostrożność i prosi o informacje w przypadku jakichkolwiek podejrzanych zachowań.(jar)
Radosław Sałaciński - Express Bydgoski
|
|
2008-06-27 07:22:12
|
|
|
Najbogatszy kot świata ma dziś swoje święto
|
Jego kariera to nieprzerwane pasmo sukcesów. Zdobył uznanie krytyki i graniczące z fanatyzmem uwielbienie czytelników. Swojemu twórcy zaś, Jimowi Davisowi, przyniósł milionową fortunę. Dziś kot Garfield - bo o nim oczywiście mowa - kończy 30 lat - pisze DZIENNIK.
Pisząc o Garfieldzie właściwie wszystkie przymiotniki należałoby poprzedzać przedrostkiem „naj-”.
To najpopularniejszy, najbardziej dochodowy i najlepiej rozpoznawalny komiks prasowy na świecie. Przygody Garfielda ukazują się w ponad 2,5 tys. gazet na całym świecie. Codziennie trafiają do 263 mln czytelników, dzięki czemu znalazły się w księdze rekordów Guinnessa. Jednak Garfield jest nie tylko bohaterem komiksu, ale także niezliczonych seriali animowanych (nagrodzonych czterema statuetkami Emmy), dwóch filmów fabularnych i kilkunastu gier komputerowych. Stał się także przedmiotem licznych analiz społecznych i kulturowych.
Nic dziwnego, że Amerykanie hucznie obchodzą 30. urodziny swojego ulubionego kocura. Z okazji rocznicy przygotowano wydanie DVD nowego filmu "Garfield's Fun Fest" (w całości animowanego techniką komputerową), specjalny okolicznościowy album i nowy serial animowany. Podobnej popularności nie zdobył żaden inny komiks prasowy, nawet niezwykle ceniony "Calvin i Hobbes" Billa Wattersona ani legendarne "Fistaszki" Charlesa Schulza.
Zresztą Davis od samego początku celował w stworzenie postaci nośnej marketingowo. "Przede wszystkim bohaterem musiało być zwierzę. Snoopy jest bardzo popularny. Charlie Brown mniej" - wspominał w jednym z wywiadów, nawiązując do bohaterów "Fistaszków". Garfield, w równej mierze obdarzony ludzkimi, jak i kocimi cechami charakteru, okazał się strzałem w dziesiątkę. To nie tylko sympatyczne ilustracje i krótkie, celnie spuentowane żarty trafiły do czytelników.
Każdy wielbiciel Garfielda może przede wszystkim odnaleźć w komiksowych postaciach cząstkę własnej osobowości. Davis - idąc z duchem amerykańskiej tradycji pasków komiksowych - okazał się uważnym i złośliwym obserwatorem ludzkiej codzienności. Na swoich bohaterów patrzy życzliwie i krytycznie zarazem. Garfield obdarowany został wszelkimi cechami, jakich czytelnicy, zwłaszcza ci, którzy rozładowują frustrację czytając gazetowe komiksy przy biurku w pracy, mogą mu tylko pozazdrościć.
Pomarańczowego kocura nie sposób nie polubić. To sybaryta, leń, cynik i żarłok, który nie zaczyna dnia bez mocnej kawy, lubi długo spać oraz bardzo dużo i bardzo niezdrowo jeść. Godzinami siedzi przed telewizorem lub komputerem. I choć Jon robi mu z tego powodu nieustanne wyrzuty, Garfield kompletnie się tym nie przejmuje. Żyje, jak chce, w niespiesznym tempie, uzależniony jedynie od tego, o której godzinie dostanie pełną miskę.
Davis w pełni świadomie trafił w potrzeby czytelników. "Ludzie kochają Garfielda, ponieważ mówi i robi rzeczy, których oni powiedzieć i zrobić nie mogą" - pisał rysownik we wstępie do jednego ze swoich albumów. "Garfield uwalnia nas od poczucia winy. Żyjemy w świecie, w którym czujemy się winni po zjedzeniu chipsa. A Garfield broni naszego prawa do zjedzenia nie tylko jednego chipsa, ale całej paczki!". Garfield jest więc rysunkowym ucieleśnieniem marzeń o spokojnym, sytym i pozbawionym trosk życiu.
Kocur jest tym zabawniejszy, że Davis silnie skontrastował go z postacią Jona Arbuckle'a. Właściciel kota jest bowiem typowym nieudacznikiem, całkowicie pozbawionym gustu, samotnikiem z przymusu, a przy tym niepoprawnym życiowym optymistą, bezustannie pielęgnującym wiarę w to, że wszystko można zmienić - wystarczy bardzo chcieć. Przez wiele lat jedynymi powiernikami i przyjaciółmi Jona były domowe zwierzaki. W internecie pojawiły się nawet projekty polegające na wymazywaniu z komiksów Davisa wszystkich dymków z wypowiedziami Garfielda i innych zwierząt, tak by czytelnicy mogli zobaczyć jedynie słowa Jona. ", z którego zniknęły dialogi zwierząt, zmienia się w smutną opowieść o facecie, który zmarnował swoje życie" - pisał o przedsięwzięciu na łamach swojego bloga angielski pisarz i scenarzysta komiksowy Neil Gaiman.
Ostatnio jednak Davis postanowił wprowadzić poważną zmianę w egzystencję Jona - po niespełna 30 latach życiowych porażek i nieudanych randek, bohater zaczął się wreszcie spotykać ze swoją wymarzoną kobietą.
Jon do pewnego stopnia stanowi alterego Jima Davisa - w pierwszym pasku o Garfieldzie, opublikowanym 19 czerwca 1978 r., Arbuckle przedstawił się czytelnikom jako rysownik komiksowy; z twórcą serii dzieli także datę urodzin (28 lipca). Jednak w przeciwieństwie do Jona, Davis jest prawdziwym człowiekiem sukcesu. Założona przez niego firma Paws Inc., zajmująca się produkcją kolejnych pasków "Garfielda" i sprzedażą licencji, zatrudnia ponad 50 osób. Sprzedaż garfieldowych gadżetów przynosi zyski od 750 milionów do miliarda dol. rocznie. Jednak 63-letni rysownik, zamiast w spokoju liczyć spływające na konto sumy, sporą ich część przeznacza na rozmaite akcje społeczne. Od nieco megalomańskiej idei postawienia w jego rodzinnym stanie Indiana kilkunastu pomników Garfielda (jako atrakcji turystycznej), po o wiele bardziej szczytne przedsięwzięcia, jak powołanie do życia The Professor Garfield Foundation, wspierającej edukację najmłodszych.
Sztandarowe dzieło Davisa (jedynie najwięksi wielbiciele pamiętają jego inne projekty, takie jak "Gnorm Gnat" czy "Farma Orsona”) zrobiło furorę na całym świecie. Przez lata z pozoru proste komiksowe paski ułożyły się w zawsze zabawną, czasem trochę wzruszającą sagę o codziennych wyzwaniach i potrzebie uczuć. A także, a może przede wszystkim, o pasji życia i jedzenia pizzy.
Jakub Demiańczuk - dziennik.pl
|
|
2008-06-19 06:49:16
|
|
|
|
|
|
 |
|