 |
katalog stron internetowych
katalog stron internetowych
|
|
TASDJ*PL- HODOWLA KOTÓW RASOWYCH.
W hodowli koty rasowe Brytyjskie albo Brytyjczyki, kocięta
Szkockie i rasowe koty Sfinks lub Sphynx.
Kocięta, koty rasowe, reproduktory danych ras.
W serwisie który nazwaliśmy KOTY RASOWE - RASOWE KOTY -
znajdziecie bieżące informacje ze świata kociego i
Stowarzyszenia Koty Rasowe , Forum KOTY.PL - na którym
można wymieniać się doświadczeniami i uzyskać niezbędne
porady , KOCIAKI DLA CIEBIE to mioty kocie na sprzedaż
z naszej hodowli , OGŁOSZENIA HODOWLANE -to darmowe
ogłoszenia zwierzęta, koty, psy ,w zakładce RASY KOTÓW-
znajduje się encyklopedia kotów, RANKING STRON o tematyce zwierzęcej KATLOG STRON który zajmuje się promocją stron w internecie,mamy relacje z wystaw ,galerie zdjęć kocich i inne ciekawostki.Starmy się cały czas coś zmieniać dokładać aby Oglądający nie znudizli się portalem TASDJ*PL
Ostatnie tematy na naszym forum dyskusyjnym:
|
KOCIE wiadomości:(publikujemy wszystko co nadeślecie z kociego świata )
|
|
Może możemy Pomóc
|
Sarny i dziki padają z wycieńczenia. Atakują je psy i ptactwo
Straż łowiecka alarmuje: sarny padają z wycieńczenia i głodu, nad ich stadami jak sępy latają wrony i nie boją się atakować wyczerpanych zwierząt.
Z głodu zdychają też młode dziki, których rodzice nie są w stanie zdobyć pożywienia. Wyczerpane i głodne sarny są tak zdesperowane, że pożywienia zaczynają szukać w mieście. Te płochliwe zwierzęta nagle przestały się bać nawet ujadających psów i wchodzą na posesje.
– Kilka dni temu buszowały już w ogródkach przy ul. księdza Brzóski – mówi Krzysztof Łunkiewicz, komendant Państwowej Straży Łowieckiej. – Sarny są bardzo wygłodzone, dlatego idą do miasta.
Niewielkie stada saren dobrze widać wzdłuż drogi krajowej nr 21, jadąc z Kobylnicy do Kruszyny. Kilka małych stadek szuka pożywienia pod grubą warstwą śniegu. Niektóre sztuki ledwo się ruszają. Nad nimi latają wrony i pustułki i czekają, aż któraś z nich padnie. Wczoraj dopadły młodą sarenkę, która miała kłopoty z poruszaniem się w głębokim śniegu.
– Sarny głodują, bo nie mogą się dostać do miejsc karmienia – uważa K. Łunkiewicz. – Sarna w głębokim śniegu jest bezbronna i narażona na różne niebezpieczeństwa.
Na przykład wałęsające się psy, które bez trudu utrzymują się na śniegu, podczas gdy sarny brodzą i zapadają się. Sprawiają wrażenie, jakby ruszały się w smole.
– W gorszej od saren sytuacji są dziki – mówi Marian Wilczewski, łowczy okręgowy w Słupsku. – Padają już młode z ostatnich miotów. Gruba pokrywa śnieżna i zmarznięta ziemia utrudniają dostęp do pożywienia.
Łowczy zapewnia, że koła łowieckie, które mają obowiązek dokarmiania zwierzyny leśnej, cały czas dostarczają pożywienie, m.in. owies, siano, marchew, buraki. Potwierdzają to leśnicy, którzy odśnieżają im leśne dukty i miejsca żerowania zwierzyny.
– To bardzo sroga zima dla zwierząt i bardzo szkoda każdej padniętej sztuki – potwierdza Grzegorz Goliszek, zastępca nadleśniczego w nadleśnictwie Leśny Dwór. – W przyrodzie to jednak nic nadzwyczajnego. Padną słabsze sztuki i populacja saren się wzmocni. Nie ma się czego obawiać.
Przypomina, że kilkanaście lat temu były podobne zimy, z którymi zwierzęta sobie radziły.
- (Piotr Kawałek) gp24.pl -
|
|
2010-02-04 10:18:01
|
|
|
Tajemnica najbardziej pomarszczonych psów
|
Naukowcy znaleźli gen, który jest odpowiedzialny za to, że shar-pei to najbardziej pomarszczona rasa psów na świecie - informuje najnowszy numer tygodnika "Proceedings of the National Academy of Sciences".
Genetycy zainteresowali się psami, ponieważ - jak napisali w swym artykule - "współczesny pies domowy (Canis lupus familiaris) stanowi najdłużej trwający eksperyment w historii ludzkości".
Na świecie istnieje dziś ponad 400 genetycznie odrębnych ras psich. Większość z nich powstała zaledwie kilkaset lat temu, chociaż pies towarzyszy ludziom już od ok. 14 tys. lat. Mimo tak krótkiego czasu od momentu powstania poszczególnych ras, różnią się one między sobą wyglądem, fizjologią i zachowaniem.
Badania genetyczne to sposób, by sprawdzić, co dokładnie stoi za owymi różnicami. Podjęli je dr Joshua Akey i jego koledzy z University of Washington w Seattle, którzy przebadali pod względem genetycznym psy należące do 10 ras.
Znalazło się między nimi 50 przedstawicieli rasy shar-pei, znanej z pomarszczonej skóry. Część badanych shar-pei była pomarszczona, pozostałe należały do "gładkiej" odmiany tej rasy (szczeniaki obu odmian mogą urodzić się nawet w jednym miocie).
Naukowcy ustalili, że za "nadmiar skóry" u pomarszczonych shar-pei odpowiada mutacja genu HAS2. Gen ten jest związany z produkcją substancji związanej z budową skóry, kwasu hialuronowego.
U ludzi mutacja tego samego genu (występująca niezwykle rzadko) również prowadzi do nadmiernego marszczenia się skóry. Wiele odkryć dokonanych podczas badań genetycznych psów może też pomóc ustalić, jakie geny powodują choroby również u ludzi. (www.naukawpolsce.pap.pl)
- naukawpolsce.pap.pl -
|
|
2010-01-15 13:29:07
|
|
|
Żółta kartka za... kota
|
W lidze chorwackiej zrobiło się głośno o Ivanie Bananoviciu - bramkarzu pierwszoligowego klubu piłkarskiego Medjimurje Cakovec.
W wyjazdowym meczu z Szibenikiem (0:1) dostał żółtą kartkę za... odstawienie spacerującego kota poza linię boczną boiska. Sędzia uznał, że zawodnik bez jego zezwolenia opuścił plac gry, dlatego go ukarał.
Do nietypowego zdarzenia doszło w 20. minucie spotkania. W pobliżu bramki strzeżonej przez 25-letniego Banovicia pojawił się kot. Piłkarz wziął go na ręce i zaniósł poza boisko, w bezpieczne miejsce.
Tymczasem arbiter Marko Matoc postanowił pokazać żółtą kartkę bramkarzowi za samowolne zejście z murawy. Decyzja o ukaraniu Banovicia spotkała się z niezadowoleniem wielu kibiców, którzy skrytykowali sędziego.
- outofbounds.nbcsports.com -
|
|
2009-11-24 12:14:58
|
|
|
16-letni sadysta zabił 20 kotów
|
Policjanci z Myśliborza zatrzymali 16-latka, który znęcał się nad kotami. Płoszył zwierzęta z kryjówek, po czym szczuł je psem i rzucał w nie kamieniami. Uśmiercił w ten sposób ponad dwadzieścia zwierząt.
Policjanci z Myśliborza otrzymali informację, że w niewielkiej miejscowości w powiecie Myśliborskim ktoś zabija bezdomne koty. Sprawą intensywnie zajęli się policjanci z zespołu do walki z przestępczością gospodarczą i rozpoczęli działania w okolicy, w której były zabijane zwierzęta.
Rozpytania mieszkańców i ustalenia operacyjne doprowadziły do identyfikacji sprawcy. Okazał się nim 16-letni mieszkaniec powiatu myśliborskiego. W miniony czwartek został on zatrzymany i doprowadzony do komendy. Tam w trakcie rozmowy z policjantami potwierdził, że znęcał się nad zwierzętami.
Na podstawie zebranego materiału dowodowego policjanci przedstawili nieletniemu osiem zarzutów z ustawy o ochronie zwierząt. Nastolatek przyznał się do wszystkich zarzucanych czynów.
Jego ofiarami padały bezdomne koty. Płoszył je z kryjówek a gdy wybiegały szczuł je psem, rzucał w nie kamieniami i innymi ciężkimi przedmiotami. Powodował w ten sposób poważne okaleczenia kilkudziesięciu zwierząt, a cześć z nich nawet uśmiercił.
Sprawa wkrótce zostanie przekazana do sądu dla nieletnich, który zadecyduje o konsekwencjach jakie poniesie 16-latek.
- www.gk24.pl -
|
|
2009-11-08 18:00:39
|
|
|
Gej chciał otruć lesbijki; wszystko przez kota
|
Gary Stewart, 37-letni gej z Denton w Manchesterze (Wielka Brytania) przez dodanie granulowanej trutki na ślimaki do potrawy curry chciał otruć swoje dwie sąsiadki-lesbijki. Wcześniej mężczyzna został przez nie oskarżony o porwanie trójnogiego kota - informuje "Daily Mail".
Trójka sąsiadów od wielu miesięcy żyła ze sobą jak pies z kotem. Jednak pewnego dnia Stewart zaoferował zawarcie pokoju i do domu kobiet przyniósł posiłek. Kiedy te zaczęły jeść nagle dostrzegły… granulowaną trutkę na ślimaki. Natychmiast zawiadomiły policję.
Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę.
Granulki, które zazwyczaj zawierają metaldehyd – trujące związki organiczne, mogą być bardzo niebezpieczne zarówno dla zwierząt jak i ludzi.
Mieszkańcy miasteczka twierdzą, że Stewart, kiedy kilka lat temu wprowadził się do domu swojego partnera Paula Kleisiera był idealnym sąsiadem - podaje "Daily Mail.
Z czasem stał się jednak mściwy i zaczął wchodzić w ostre spory z mieszkańcami nawet nad błahymi sprawami.
Partner Stewarta twierdzi, że powodem męczącego dla otoczenia zachowania 37-latka może być jego poważna choroba oraz śmierć ojca.
- dailymail.co.uk-
|
|
2009-10-08 10:18:24
|
|
|
Tomaszów Lubelski: Kot zaatakował na ulicy kobietę
|
Z ranami kąsanymi podudzi wylądowała w szpitalu 48-letni mieszkanka Tomaszowa Lubelskiego. Na ulicy zaatakował ją czarno-rudy kot. Jej pies nawet nie zareagował.
W niedzielę poszkodowana wracała ze znajomą i psem ze spaceru po lesie. Przy ul. Rolniczej w Tomaszowie Lubelskim drogę zastąpił im kot-rozrabiaka, który za cel ataku wybrał nogi 48-latki. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie opatrzono jej rany i zwolniono do domu.
Nie można było wykluczyć, że agresywne zwierzę było chore, dlatego gdy lekarze zakładali opatrunki, policja szukała właściciela kota o charakterystycznej czarno-rudej maści. Ustalono, że to podopieczny mieszkańca podtomaszowskiej wioski.
Poszkodowana uniknie bolesnych zastrzyków, bo właściciel okazał aktualne świadectwo szczepienia zwierzęcia.
– Mężczyzna odpowie jednak za wykroczenie polegające na niezachowaniu zwykłych lub nakazowych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, za co grozi grzywna lub nagana – informuje Ireneusz Stromidło, rzecznik prasowy tomaszowskiej policji.
Nie wiadomo, dlaczego pies nie stanął w obronie kobiety. Prawdopodobnie przestraszył się rozeźlonego mruczka.
- (lew) -dziennik wschodni -
|
|
2009-09-08 08:49:20
|
|
|
Ludzka bestia pozwoliła, by łańcuch wrósł w skórę psa
|
Pies miał wrośnięty w szyję łańcuch i kawałek drutu. Nie wiadomo, czy uwolnił się przywiązany do budy czy drzewa.
Wychudzony i przestraszony błąkał się przez kilka dni po ul. Błonie i Mickiewicza w Brańsku, szukając pomocy.
– Nie mogłam patrzeć na to cierpiące stworzenie. Pies bał się ludzi, ale swoim zachowaniem błagał o pomoc. Musiał bardzo cierpieć – mówi mieszkanka Brańska, która zainteresowała się losem zwierzęcia i doprowadziła do jego operacji. – Gdybym miała możliwości, to pies ten znalazłby się u mnie, ale, niestety, mam już pięć – dodaje.
Działające w Brańsku koło fundacji „Emir”, które pomaga bezdomnym zwierzakom, znalazło dla psa tymczasowe lokum, w którym dochodził do siebie po operacji. W tym przypadku pomocy udzielił burmistrz Brańska.
– Kiedy przyszedł do mnie szef koła „Emir” i opowiedział historię psa, nie miałem wątpliwości, że trzeba pomóc – mówi burmistrz Daniel Bańkowski.
– Do dyspozycji oddaliśmy jeden z drewnianych garaży, który, według mojej oceny, nadawał się najbardziej. Inna pomoc z naszej strony nie była potrzebna.
Operację przeprowadziła zaprzyjaźniona z fundacją lekarz weterynarii z lecznicy „Chiron” w Brańsku.
– Pies miał wrośnięty w szyję łańcuch od dłuższego czasu. Rana była znaczna i wydzielał się z niej nieprzyjemny zapach – mówi Edyta Rzepniewska, lekarz weterynarii.
Nie wiadomo, skąd jest pies, ani kto go tak okaleczył. Obecnie pies czuje się coraz lepiej i czeka na normalnego właściciela.
- Jarosław Usakiewicz -gazeta współczesna -
|
|
2009-09-04 10:29:51
|
|
|
Wiadomo, ile kotów ma Benedykt XVI
|
Spór o papieża i cztery koty - tak można podsumować toczącą się we Włoszech dyskusję na temat materiału w dzienniku w telewizji RAI, w którym jego watykanista powiedział, że tylko "cztery koty" słuchają Benedykta XVI. Powiedzenie "cztery koty" oznacza po włosku: bardzo mało.
Wszystko - przypomina wtorkowa włoska prasa - zaczęło się w niedzielę, gdy włoska agencja ANSA podała, że w czasie wakacji w Les Combes w Alpach papieżowi towarzyszyć będą dwa miejscowe koty: szary i czarno-biały.
Nawiązując do informacji o dwóch kotach watykanista dziennika na trzecim kanale RAI, kontrolowanym zgodnie z polityczną umową przez lewicę, powiedział w materiale na temat papieskich wakacji: "Może papież uśmiechnie się na ich widok, przynajmniej jak na przysłowiowe cztery koty, może trochę więcej, które mają jeszcze odwagę i cierpliwość słuchać jego słów". Słowom tym towarzyszyły zdjęcia z pustego w połowie Placu świętego Piotra w czasie niedzielnego spotkania papieża z wiernymi na modlitwie Anioł Pański.
Żart ten wywołał oburzenie wiceprzewodniczącego parlamentarnej komisji nadzoru nad RAI Giorgio Merlo, katolika z centrolewicowej opozycyjnej Partii Demokratycznej. Wypowiedź tę uznał za "wulgarny antyklerykalny upadek", nie do przyjęcia w publicznej telewizji.
Poproszony o komentarz do całej dyskusji rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi wyraził życzenie, aby na trzecim kanale publicznej telewizji panował "klimat troski i szacunku dla Kościoła i osoby papieża".
Szef dziennika w RAI3 Antonio Di Bella zapewnił księdza Lombardiego, że tak właśnie jest i będzie w przyszłości - relacjonują gazety.
Tymczasem niespodziewany finał do całej "awantury o cztery koty" dopisał burmistrz gminy, w której na wakacjach przebywa Benedykt XVI. Zdementował on doniesienia agencji ANSA mówiąc, że w letnim domu papieża nie ma żadnych kotów.
-ONET-
|
|
2009-07-15 12:51:50
|
|
|
Nagroda za informację wynosi już 3 tys. zł
|
Zabójcy kota wciąż na wolności
Na policję wciąż zgłaszają się anonimowe osoby, które wskazują potencjalnych sprawców zmasakrowania kota. Przypomnijmy: zwierzę znaleziono 5 czerwca z odciętymi przednimi łapami. - Ta sprawa jest dla nas priorytetowa - mówią policjanci.
W blokach przy rondzie Santockim w Gorzowie, gdzie znaleziono bestialsko zamordowane zwierzę, prawie wszyscy już o tym wiedzą. - Z waszej gazety się dowiedziałam.
Aż mi włosy dęba stanęły, jak o tym czytałam - mówi pani Barbara. Spacerujemy wokół podwórka, dopytujemy młodych ludzi, czy wiedzą coś o sprawcach. - Nie, ale to musiały być niezłe.... (tu pada przekleństwo) - rzucają chłopcy. Nie chcą rozmawiać z reporterem. - W taki sposób zabili kota, to kto wie, co człowiekowi mogą zrobić - mówią.
- W sprawie jest prowadzone dochodzenie, policjanci traktują tę sprawę priorytetowo - informuje Justyna Migdalska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie. Zapewnia, że na komisariacie przesłuchano już sześć osób, przepytano też mieszkańców okolicznych bloków. Policjanci wciąż odbierają anonimowe telefony od osób, które wskazują rzekomych oprawców.
- Niektórzy wskazują osoby, których nie lubią, albo te, które mają długi włosy i chodzą ubrane na czarno. Wszystkie sygnały jednak sprawdzamy - tłumaczy Migdalska. Dodaje, że dochodzenie może potrwać jeszcze nawet dwa miesiące.
- Wciąż odbieramy maile i telefony od osób, które są poruszone całą sprawą
- tłumaczy Emilia Wójcik z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Kilka osób zadeklarowało już chęć ufundowania nagród finansowych dla tych, którzy pomogą w odnalezieniu sprawców. Ostatnio do naszej redakcji zgłosiła się Magda Stankiewicz-Grodzka ze Słubic, która zadeklarowała kolejne 500 zł na ten cel.
- Tych ludzi trzeba złapać - mówiła. Tym samym suma nagród to już ponad 3 tys. zł. „Gorzowianie, błagam. Sprawcie, by te bestie zaczęły się bać. Najwyższy czas. Możecie to zrobić. Oni żyją obok Was i tylko Wy możecie ich ukarać” - pisze na naszym forum internautka Karolina.
-gazetalubuska.pl-
|
|
2009-06-27 11:38:37
|
|
|
Zwyrodnialec podpalił psa w windzie
|
Bestialstwo! Zwyrodnialec podpalił psa w windzie i wysłał go na 10 piętro
W bloku mieszkalnym w Szczecinie lokatorzy usłyszeli skomlenie psa. Okazało się, że ktoś podpalił zwierzaka w windzie.
Wczoraj po godzinie 20 policja otrzymała zgłoszenie o podpaleniu psa w bloku przy ul. Wilczej. Wysłany na miejsce patrol rozmawiał ze zgłaszającą.
- Lokatorka bloku powiedziała, że na korytarzu przed mieszkaniem usłyszała skomlenie psa - mówi st. sierż. Julia Górecka. - Zaciekawiło ją to. Zaczęła nasłuchiwać skąd dochodzi wycie.
Nagle zobaczyła jak w jednej z wind jadącej na 10 piętro znajduje się pies, który płonie. Kobieta wiele nie myśląc zatrzymała windę ściągając ją na swoje piętro. Szybko ugasiła ogień na ciele pieska.
Na miejsce przybył pracownik schroniska dla zwierząt. Psiak rasy spaniel, został zabrany i opatrzony przez weterynarza. Na szczęście odniósł niewielkie rany. Może powrócić do swoich właścicieli, którzy kilka dni temu zabrali go ze schroniska.
Jak wstępnie ustalono, czworonóg podczas spaceru prawdopodobnie oddalił się od właściciela i zagubił. Ufny powrócił w rejon gdzie ma nowy dom, ale tam został brutalnie potraktowany.
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności do roku. Natomiast za szczególne okrucieństwo nad zwierzętami grozi nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Policja wyjaśnia okoliczności tego czynu oraz ustala sprawcę.
- Apelujemy do wszystkich osób, które mogą wiedzieć jak doszło do tego zdarzenia o zgłaszanie się osobiście do Komisariatu Policji Szczecin Nad Odrą, ul. Bardzińska 1a, lub telefonicznie pod numer 997 lub 112 - dodaje policjantka.
-Głos Koszaliński slav / gs24.pl -
|
|
2009-06-25 11:20:12
|
|
|
|
|
|
 |
|