TASDJ*PL- HODOWLA KOTÓW RASOWYCH.
W hodowli koty rasowe Brytyjskie albo Brytyjczyki, kocięta
Szkockie i rasowe koty Sfinks lub Sphynx.
Kocięta, koty rasowe, reproduktory danych ras.
W serwisie który nazwaliśmy KOTY RASOWE - RASOWE KOTY -
znajdziecie bieżące informacje ze świata kociego i
Stowarzyszenia Koty Rasowe , Forum KOTY.PL - na którym
można wymieniać się doświadczeniami i uzyskać niezbędne
porady , KOCIAKI DLA CIEBIE to mioty kocie na sprzedaż
z naszej hodowli , OGŁOSZENIA HODOWLANE -to darmowe
ogłoszenia zwierzęta, koty, psy ,w zakładce RASY KOTÓW-
znajduje się encyklopedia kotów, RANKING STRON o tematyce zwierzęcej KATLOG STRON który zajmuje się promocją stron w internecie,mamy relacje z wystaw ,galerie zdjęć kocich i inne ciekawostki.Starmy się cały czas coś zmieniać dokładać aby Oglądający nie znudizli się portalem TASDJ*PL
Sąd utrzymał łagodną karę za próbę zabicia psa w Małoszycach
Wczoraj słupski Sąd Okręgowy wydał prawomocny wyrok na parę konkubentów, którzy w okrutny sposób chcieli się pozbyć psa. Zwierzę przeżyło atak kantem szpadla, ale uciekło w przerażeniu i zaginęło.
Pies duży i ładny. W sam raz do pilnowania obejścia. 63-letni Franciszek S. i Elżbieta K. z Małoszyc pod Lęborkiem przygarnęli sierotę ze schroniska. Zwierzę niedługo było w łaskach państwa, bo okazało się podwórkowym urwisem. Psiaka zgubiła skłonność do polowań na kury. Pod koniec kwietnia ubiegłego roku, w niedzielne popołudnie, właściciele postanowili się go pozbyć.
Franciszek S. wziął szpadel do ręki i zaczął tłuc nim psa gdzie popadło. Kantem łopaty celował głównie w głowę. Na szczęście w tym momencie pojawił się 29-letni wówczas Rafał Ł., wnuczek Elżbiety K.
– Widziałem, jak S. cztery razy uderzył. Pies skowyczał. Był strasznie oszołomiony – mówił Rafał Ł., który od razu zaprotestował i zagroził, że powiadomi policję. Wówczas właściciele wsadzili psa do samochodu i pojechali z nim w stronę lasu. Rafał Ł. zadzwonił na policję i za jej radą podążył w kierunku babki i jej konkubenta. Do wszystkich dołączył policyjny patrol. Gdy oprawcy zorientowali się, że są ścigani, wypuścili z auta psa w okolicach miejscowości Piaskowa. Przerażone zwierzę uciekło w szoku. Do dzisiaj nie wiadomo, co się z nim stało. Policjanci znaleźli w samochodzie szpadel i łańcuch.
W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Lęborku skazał Franciszka S. na siedem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i dozór kuratora za znęcanie się, bicie i porzucenie psa. Elżbieta K. dostała cztery miesiące ograniczenia wolności i 20 godzin pracy społecznej za to, że dopuściła do zadawania bólu zwierzęciu. Oboje mieli do zapłacenia nawiązkę – odpowiednio 300 i 100 złotych.
– Nie znęcałem się i nie chciałem zabić psa. Świadkowie kłamią – twierdził oskarżony. – Mogę jedynie odpowiadać za to, że wywiozłem psa i chciałem zostawić go w lesie.
Sąd Okręgowy nie mógł podwyższyć kary, bo prokuratura uznała ją za słuszną i nie odwołała się. Wyrok jest prawomocny.
"Wielka księga psich zwrotów i powiedzeń" ma już pierwsze hasła. Naukowcy udowodnili, że psie warknięcia mają różne znaczenia, i że zwierzęta te świetnie się w owych subtelnościach orientują - informuje serwis "New scientist".
Psy rozumieją znaczenie różnych warknięć - począwszy od takich, które przypominają bulgot i znaczą "cofnij się", po towarzyskie warknięcia podczas zabawy.
Dowodzenie tego, że odgłosy zwierząt coś znaczą - jak i samego ich znaczenia - jest dla ludzi poważnym wyzwaniem. Niedawno podjął je biolog behawioralny z Eotvos Lorand University w Budapeszcie, Peter Pongracz. W 2008 r. starał się on przekonać, czy psy zauważają różnice pomiędzy warknięciami skierowanymi do obcych i warknięciami, które nie mają szczególnego celu. Reakcję na te odgłosy sprawdzał, badając tempo pracy psich serc.
Teraz Pongracz posunął się krok dalej i udowodnił, że psy reagują różnie na różne odgłosy. Potwierdził do doświadczalnie. Najpierw nagrał warknięcia dwudziestu psów, które postawiono w trzech różnych sytuacjach. Raz zwierzęta bawiły się w "przeciąganie liny" ze swoim właścicielem. Za drugim razem rywalizowały z innym psem o kość, a za trzecim warczały na zbliżającą się, nieznaną im osobę.
Pongracz zwracał uwagę na warczenia, ponieważ sądzi, że mogą one wyrażać znacznie więcej niż szczeknięcia. Wilki szczekają przecież rzadko. Psy zaś mogły się nauczyć szczekać, aby skuteczniej zwracać na siebie uwagę ludzi - tłumaczy.
Potem badacz puszczał nagrania warknięć 36 innym psom, spokojnie obgryzającym kość. Okazało się, że wszystkie zwierzęta, którym odtworzono warczenie związane z walką o pokarm, porzucały swoją kość i wycofywały się.
Podobną reakcję zauważono jedynie u dwóch spośród dwunastu psów, które słyszały warczenie na obcego, i u czterech z dwunastu psów, słuchających warknięć towarzyszących zabawie. Po chwili jednak wszystkie te zwierzęta, oprócz jednego, wracały do porzuconej kości.
(www.naukawpolsce.pap.pl)
2010-03-11 13:01:12
Dziś Światowy Dzień Psa!
Dziś Światowy Dzień Psa! Właściciele Azorków, Burków, Pikusiów - pochwalcie się swymi zapraszamy na dodawanie zdjęć - Wklej zdjecie swojego psa -
Jak każdy wie, pies jest najlepszym czworonożnym przyjacielem człowieka (oprócz łóżka). Dziś każdy miłośnik psów ma okazję dopieścić swego pupila. Jak również pochwalić się nim na łamach Forum KOTY.PL.
Słynnych psów każdy z nas może wymienić wiele.
Choćby Szarik - tytułowy bohater znanego wszystkim serialu "Czterej pancerni i pies”. Jako dzieci kochaliśmy go, każdy chciał mieć tak mądrego zwierzaka. Potem co prawda dowiadywaliśmy się, że Szarika grały aż trzy owczarki niemieckie (trzeba je było charakteryzować). Jak podaje Wikipedia: najczęściej był to Trymer, pies milicyjny, który oblał egzamin z tropienia i miał być wycofany ze służby ze względu na niskie wskaźniki agresji. Ale mimo to nadal uważamy, że to był jeden kochany, mądry Szarik i basta!
2010-03-09 17:07:09
Koniec miesięcznika KOT -magazyn kot ogłosił swoje bankructwo
Na stronie internetowej miesięcznika KOT mamy list od redakcji ,mówiący o konicu wydawania gazety.
"
Drodzy Czytelnicy,
Z przykrością informujemy, że od lutego 2010 r. miesięcznik KOT nie jest już wydawany. Uprzejmie prosimy prenumeratorów o podanie mailowo lub telefonicznie numerów kont, na które mamy odsyłać pieniądze za niezrealizowaną część prenumeraty, oraz imienia, nazwiska i adresu właściciela konta.
Kontakt: tel. 42 639 50 18, redakcja@kot.net.pl
-------------------------------------------------
Witam,
Przez niespełna pięć lat, pisząc wstępniaki do KOTA, kończyłem je życzeniami miłej lektury. Dziś dowiedziałem się, że życzeń takich złożyć Państwu mógł już nie będę.
KOT był moim dzieckiem. Powstał w mojej głowie, ale narodził się dzięki pracy wspaniałej grupy ludzi kochających zwierzęta. Dzięki wydawnictwu Galaktyka przez te lata miał szansę istnieć na rynku wydawniczym. Dzięki zgranemu zespołowi redakcyjnemu, autorom tekstów, zdjęć, grafik, obrazów i rysunków, KOT edukował, bawił, cieszył. uwrażliwiał na los kotów. Dzięki Wam, drodzy Czytelnicy, znalazł trwałe miejsce w wielu kocio-ludzkich rodzinach. Redagowanie tego miesięcznika było dla mnie ogromnym zaszczytem. Jestem dumny z KOTA i wiem, że każdy, kto z KOTEM współpracował, może powiedzieć to samo. To było dobre pismo o kotach, niestety. było.
Proste rachunki ekonomiczne nie pozwoliły na wydanie lutowego numeru KOTA. Mimo wielkich starań, nie udało się zgromadzić odpowiednich funduszy, by wydać kolejne numery. W wielogodzinnych rozmowach z wydawcą zastanawialiśmy się kolejno nad wydawaniem dwumiesięcznika albo kwartalnika lub chociaż wydaniem jeszcze jednego zamykającego numeru, w którym redakcja i autorzy mieliby szansę pożegnać się z Czytelnikami. Niestety matematyka wraz z ekonomią, których nigdy nie byłem fanem, wydała na KOTA wyrok.
W imieniu całej redakcji, wszystkich autorów, współpracowników i swoim własnym dziękuję Państwu na niespełna pięć lat i pięćdziesiąt trzy numery KOTA - i miast życzyć miłej lektury, przychodzi mi oświadczyć, że kolejnego numeru niestety nie będzie.
Z poważaniem
Wojciech - Albert Kurkowski,
Redaktor naczelny miesięcznika KOT"
2010-03-05 14:25:49
Dziś Światowy Dzień Kota!
Czekamy na zdjęcia Waszych pupili (zdjęcia Internautów)
Światowy Dzień Kota obchodzony jest 17 lutego. Internauci nazywają ten dzień: "caturday". To dobra okazja by pochwalić się zdjęciem swojego pupila Wszystkie nadesłane fotografie umieścimy w specjalnej fotogalerii.
Sarny i dziki padają z wycieńczenia. Atakują je psy i ptactwo
Straż łowiecka alarmuje: sarny padają z wycieńczenia i głodu, nad ich stadami jak sępy latają wrony i nie boją się atakować wyczerpanych zwierząt.
Z głodu zdychają też młode dziki, których rodzice nie są w stanie zdobyć pożywienia. Wyczerpane i głodne sarny są tak zdesperowane, że pożywienia zaczynają szukać w mieście. Te płochliwe zwierzęta nagle przestały się bać nawet ujadających psów i wchodzą na posesje.
– Kilka dni temu buszowały już w ogródkach przy ul. księdza Brzóski – mówi Krzysztof Łunkiewicz, komendant Państwowej Straży Łowieckiej. – Sarny są bardzo wygłodzone, dlatego idą do miasta.
Niewielkie stada saren dobrze widać wzdłuż drogi krajowej nr 21, jadąc z Kobylnicy do Kruszyny. Kilka małych stadek szuka pożywienia pod grubą warstwą śniegu. Niektóre sztuki ledwo się ruszają. Nad nimi latają wrony i pustułki i czekają, aż któraś z nich padnie. Wczoraj dopadły młodą sarenkę, która miała kłopoty z poruszaniem się w głębokim śniegu.
– Sarny głodują, bo nie mogą się dostać do miejsc karmienia – uważa K. Łunkiewicz. – Sarna w głębokim śniegu jest bezbronna i narażona na różne niebezpieczeństwa.
Na przykład wałęsające się psy, które bez trudu utrzymują się na śniegu, podczas gdy sarny brodzą i zapadają się. Sprawiają wrażenie, jakby ruszały się w smole.
– W gorszej od saren sytuacji są dziki – mówi Marian Wilczewski, łowczy okręgowy w Słupsku. – Padają już młode z ostatnich miotów. Gruba pokrywa śnieżna i zmarznięta ziemia utrudniają dostęp do pożywienia.
Łowczy zapewnia, że koła łowieckie, które mają obowiązek dokarmiania zwierzyny leśnej, cały czas dostarczają pożywienie, m.in. owies, siano, marchew, buraki. Potwierdzają to leśnicy, którzy odśnieżają im leśne dukty i miejsca żerowania zwierzyny.
– To bardzo sroga zima dla zwierząt i bardzo szkoda każdej padniętej sztuki – potwierdza Grzegorz Goliszek, zastępca nadleśniczego w nadleśnictwie Leśny Dwór. – W przyrodzie to jednak nic nadzwyczajnego. Padną słabsze sztuki i populacja saren się wzmocni. Nie ma się czego obawiać.
Przypomina, że kilkanaście lat temu były podobne zimy, z którymi zwierzęta sobie radziły.
Naukowcy znaleźli gen, który jest odpowiedzialny za to, że shar-pei to najbardziej pomarszczona rasa psów na świecie - informuje najnowszy numer tygodnika "Proceedings of the National Academy of Sciences".
Genetycy zainteresowali się psami, ponieważ - jak napisali w swym artykule - "współczesny pies domowy (Canis lupus familiaris) stanowi najdłużej trwający eksperyment w historii ludzkości".
Na świecie istnieje dziś ponad 400 genetycznie odrębnych ras psich. Większość z nich powstała zaledwie kilkaset lat temu, chociaż pies towarzyszy ludziom już od ok. 14 tys. lat. Mimo tak krótkiego czasu od momentu powstania poszczególnych ras, różnią się one między sobą wyglądem, fizjologią i zachowaniem.
Badania genetyczne to sposób, by sprawdzić, co dokładnie stoi za owymi różnicami. Podjęli je dr Joshua Akey i jego koledzy z University of Washington w Seattle, którzy przebadali pod względem genetycznym psy należące do 10 ras.
Znalazło się między nimi 50 przedstawicieli rasy shar-pei, znanej z pomarszczonej skóry. Część badanych shar-pei była pomarszczona, pozostałe należały do "gładkiej" odmiany tej rasy (szczeniaki obu odmian mogą urodzić się nawet w jednym miocie).
Naukowcy ustalili, że za "nadmiar skóry" u pomarszczonych shar-pei odpowiada mutacja genu HAS2. Gen ten jest związany z produkcją substancji związanej z budową skóry, kwasu hialuronowego.
U ludzi mutacja tego samego genu (występująca niezwykle rzadko) również prowadzi do nadmiernego marszczenia się skóry. Wiele odkryć dokonanych podczas badań genetycznych psów może też pomóc ustalić, jakie geny powodują choroby również u ludzi. (www.naukawpolsce.pap.pl)
W lidze chorwackiej zrobiło się głośno o Ivanie Bananoviciu - bramkarzu pierwszoligowego klubu piłkarskiego Medjimurje Cakovec.
W wyjazdowym meczu z Szibenikiem (0:1) dostał żółtą kartkę za... odstawienie spacerującego kota poza linię boczną boiska. Sędzia uznał, że zawodnik bez jego zezwolenia opuścił plac gry, dlatego go ukarał.
Do nietypowego zdarzenia doszło w 20. minucie spotkania. W pobliżu bramki strzeżonej przez 25-letniego Banovicia pojawił się kot. Piłkarz wziął go na ręce i zaniósł poza boisko, w bezpieczne miejsce.
Tymczasem arbiter Marko Matoc postanowił pokazać żółtą kartkę bramkarzowi za samowolne zejście z murawy. Decyzja o ukaraniu Banovicia spotkała się z niezadowoleniem wielu kibiców, którzy skrytykowali sędziego.
Policjanci z Myśliborza zatrzymali 16-latka, który znęcał się nad kotami. Płoszył zwierzęta z kryjówek, po czym szczuł je psem i rzucał w nie kamieniami. Uśmiercił w ten sposób ponad dwadzieścia zwierząt.
Policjanci z Myśliborza otrzymali informację, że w niewielkiej miejscowości w powiecie Myśliborskim ktoś zabija bezdomne koty. Sprawą intensywnie zajęli się policjanci z zespołu do walki z przestępczością gospodarczą i rozpoczęli działania w okolicy, w której były zabijane zwierzęta.
Rozpytania mieszkańców i ustalenia operacyjne doprowadziły do identyfikacji sprawcy. Okazał się nim 16-letni mieszkaniec powiatu myśliborskiego. W miniony czwartek został on zatrzymany i doprowadzony do komendy. Tam w trakcie rozmowy z policjantami potwierdził, że znęcał się nad zwierzętami.
Na podstawie zebranego materiału dowodowego policjanci przedstawili nieletniemu osiem zarzutów z ustawy o ochronie zwierząt. Nastolatek przyznał się do wszystkich zarzucanych czynów.
Jego ofiarami padały bezdomne koty. Płoszył je z kryjówek a gdy wybiegały szczuł je psem, rzucał w nie kamieniami i innymi ciężkimi przedmiotami. Powodował w ten sposób poważne okaleczenia kilkudziesięciu zwierząt, a cześć z nich nawet uśmiercił.
Sprawa wkrótce zostanie przekazana do sądu dla nieletnich, który zadecyduje o konsekwencjach jakie poniesie 16-latek.
Gary Stewart, 37-letni gej z Denton w Manchesterze (Wielka Brytania) przez dodanie granulowanej trutki na ślimaki do potrawy curry chciał otruć swoje dwie sąsiadki-lesbijki. Wcześniej mężczyzna został przez nie oskarżony o porwanie trójnogiego kota - informuje "Daily Mail".
Trójka sąsiadów od wielu miesięcy żyła ze sobą jak pies z kotem. Jednak pewnego dnia Stewart zaoferował zawarcie pokoju i do domu kobiet przyniósł posiłek. Kiedy te zaczęły jeść nagle dostrzegły… granulowaną trutkę na ślimaki. Natychmiast zawiadomiły policję.
Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę.
Granulki, które zazwyczaj zawierają metaldehyd – trujące związki organiczne, mogą być bardzo niebezpieczne zarówno dla zwierząt jak i ludzi.
Mieszkańcy miasteczka twierdzą, że Stewart, kiedy kilka lat temu wprowadził się do domu swojego partnera Paula Kleisiera był idealnym sąsiadem - podaje "Daily Mail.
Z czasem stał się jednak mściwy i zaczął wchodzić w ostre spory z mieszkańcami nawet nad błahymi sprawami.
Partner Stewarta twierdzi, że powodem męczącego dla otoczenia zachowania 37-latka może być jego poważna choroba oraz śmierć ojca.
Tomaszów Lubelski: Kot zaatakował na ulicy kobietę
Z ranami kąsanymi podudzi wylądowała w szpitalu 48-letni mieszkanka Tomaszowa Lubelskiego. Na ulicy zaatakował ją czarno-rudy kot. Jej pies nawet nie zareagował.
W niedzielę poszkodowana wracała ze znajomą i psem ze spaceru po lesie. Przy ul. Rolniczej w Tomaszowie Lubelskim drogę zastąpił im kot-rozrabiaka, który za cel ataku wybrał nogi 48-latki. Kobieta trafiła do szpitala, gdzie opatrzono jej rany i zwolniono do domu.
Nie można było wykluczyć, że agresywne zwierzę było chore, dlatego gdy lekarze zakładali opatrunki, policja szukała właściciela kota o charakterystycznej czarno-rudej maści. Ustalono, że to podopieczny mieszkańca podtomaszowskiej wioski.
Poszkodowana uniknie bolesnych zastrzyków, bo właściciel okazał aktualne świadectwo szczepienia zwierzęcia.
– Mężczyzna odpowie jednak za wykroczenie polegające na niezachowaniu zwykłych lub nakazowych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, za co grozi grzywna lub nagana – informuje Ireneusz Stromidło, rzecznik prasowy tomaszowskiej policji.
Nie wiadomo, dlaczego pies nie stanął w obronie kobiety. Prawdopodobnie przestraszył się rozeźlonego mruczka.